Dlaczego warto słuchać fortepianu? Odpowiada Ines Walachowski

Z okazji rocznicy urodzin Fryderyka Chopina, O tym, dlaczego warto słuchać fortepianu, czy lepiej grać na nim solo czy w towarzystwie i co zabawnego może się wydarzyć w trakcie koncertu w duecie –  odpowiada młodsza solistka polsko-niemieckiego, siostrzanego fortepianowego Duo Walachowski, Ines Walachowski:

Ponieważ jest to najpiękniejszy instrument, o czym przekonałyśmy się już w dzieciństwie! Edukację muzyczną rozpoczęłyśmy w wieku 4 i 7 lat, w Kłodzku, gdzie spędziłyśmy pierwsze lata naszego dzieciństwa. Stało się to właściwie przez przypadek: nasza mama leżała wtedy w szpitalu, a koło niej Pani Słowik – nasza pierwsza nauczycielka fortepianu. Do dzisiaj mamy z nią kontakt, przychodzi regularnie na nasze koncerty!

Z Kłodzka muzyczna droga wiodła nas przez Wrocław, gdzie byłyśmy uczennicami Liceum Muzycznego, a potem – emigracja do Niemiec. Zaczęłyśmy grać jako duet znów bardziej z przypadku niż w ramach świadomego planu, ponieważ profesor Alfons Kontarsky, u którego studiowałam w Mozarteum w Salzburgu, tworzył w 60. i 70. latach słynny duet fortepianowy ze swoim bratem Aloisem. Dlatego też zachęcał nas do utworzenia duetu – twierdził, że te formacje najlepiej funkcjonują właśnie między rodzeństwem. Zaczęłyśmy więc razem muzykować w roku 1995, wygrałyśmy kilka konkursów i.. zaczęłyśmy szerzej koncertować.

bauer-foto-2

Fot. z archiwum pianistek

Urok grania na cztery ręce leży w kompleksowości: mamy w repertuarze utwory Gershwina, Poulenca – brzmiące już prawie jak muzyka filmowa, gramy również utwory Schuberta, pełne szczerości jakby było to wyznanie. Prezentujemy także imponujące kompozycje Brahmsa, Mozarta, a także jeden oryginalny, rzadko grywany utwór Chopina – wspaniałe Rondo C-dur.

Na dwóch fortepianach możemy tworzyć też bardzo ciekawe aranżacje muzyki, napisanej na orkiestrę. Dwie klawiatury, dwoje pianistów to coś, co sprawia, że nawet „Święto Wiosny“ brzmi niezwykle! Sonatę Bartóka na dwa fortepiany i perkusję także nie sposób sobie wyobrazić w wersji na jeden fortepian.

Gra na cztery ręce to zupełnie inny świat dźwięku. Klawiaturę musimy jakoś między siebie dzielić, siedzimy bardzo blisko jedna drugiej… Wykonywana w taki sposób muzyka ma w sobie bardzo intymny czar, taki jak na przykład w Fantazji f-moll Schuberta. Grając na jednym fortepianie na cztery ręce jesteśmy jednością, działamy jak jeden pianista, oddychamy razem, wykonujemy często jedną frazę jakby dwiema rękami.Za to granie na dwóch fortepianach jest bardziej kapryśne, dynamiczne, każda z nas stosuje inną artykulację… To jest przecież koncert dwojga pianistów – dwóch osobowości.

Jak lubimy grać bardziej: na jednym fortepianie czy na dwóch? Trudno powiedzieć. To nieporównywalne, każdy z wariantów to osobny wszechświat muzyczny, ale oba kochamy tak samo mocno.

Dotychczas miałyśmy szczęście – repertuar, który gramy, zawsze wybierałyśmy same, również przy nagraniach. Wydałyśmy razem do tej pory dziewięć płyt CD, w marcu zeszłego roku nagrałyśmy dziesiątą, tym razem z utworami Johannesa Brahmsa, Roberta Schumanna i Klary Schumann. Nasz przedostatni album, z 6 Kontredansami Stanisława Moniuszki,  spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem krytyków. Bardzo cenimy muzykę tego kompozytora i przedstawiamy ją wszędzie, gdzie jest jeszcze nieznana, choćby w Chinach.

To nie jedyna nasza słabość do muzyki polskiej! Przez dłuższy czas grałyśmy jako bis utwór znany w Polsce jako „Polonez Ogińskiego“, często słysząc w trakcie cichutkie łkanie z publiczności – wiedziałyśmy wtedy, że Polacy są na widowni.

Jakie jeszcze utwory, nie tylko na cztery ręce czy dwa fortepiany gramy? Na pewno dużo Bacha, Bizeta… Wydałyśmy płytę z wszystkimi utworami Gershwina na dwa fortepiany, poza tym koncerty Mozarta, Mendelssohna czy Poulenca. Wykonujemy i nagrywamy to, co fascynuje nas same; granie na fortepianie to dla nas nie jest tylko zawód, to jest całe nasze życie! Wspaniale się stało, że możemy to robić razem – nie tylko na estradzie jest to przyjemne uczucie. Także kiedy podróżujemy we dwie, nie odczuwamy samotności.

paustikl

Fot. z archiwum pianistek

Czasami zdarzają nam się, jako duetowi,  zabawne sytuacje, np. jak wtedy, gdy zaczęłyśmy na bis grać… dwa różne utwory! Anna – Poulenca, a ja Bacha… Śmieszne jest to oczywiście dopiero teraz 🙂 Ale wszystko się dobrze skończyło, odnalazłyśmy się w Poulencu. 🙂

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s