Dlaczego warto słuchać fortepianu? Odpowiada maestro Jakub Chrenowicz

O tym dlaczego warto słuchać fortepianu, o muzycznych podróżach w czasie i improwizacjach w trakcie koncertu opowiedział dyrygent Jakub Chrenowicz. Rozmowę prowadziliśmy kilka godzin przed marcowym koncertem maestro w Elblągu

Koncert, przy okazji którego się spotykamy, jest szczególny – przede wszystkim ze względu na solistów, występujących z Elbląską Orkiestrą Kameralną, którą z przyjemnością poprowadzę. Bardzo rzadko się zdarza, żeby w trakcie jednego koncertu można było wysłuchać dwoje solistów – w dodatku tak wspaniałych muzyków! Anna Tsybuleva to fantastyczna rosyjska pianistka, zwyciężczyni ostatniej edycji jednego z najbardziej prestiżowych konkursów pianistycznych – Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego w Leeds. Szymon Nehring to jedyny polski finalista ostatniego Konkursu Chopinowskiego, także jednego najważniejszych międzynarodowych konkursów pianistycznych, nietypowego, bo przeznaczonego tylko dla muzyków, którzy są gotowi we wszystkich etapach grać wyłącznie muzykę Chopina. Szymon Nehring na marcowy koncert w Elblągu nie wybrał jednak Chopina, ale I Koncert fortepianowy Ludwiga van Beethovena, utrzymany w tonacji C-dur – pierwszy z pięciu koncertów fortepianowych tego genialnego kompozytora (tak naprawdę pierwszy opublikowany, bo już napisany po skomponowaniu przez Beethovena nieopublikowanego koncertu Es-dur i II Koncertu B-dur). To dzieło pochodzące z przełomu epok klasycznej i romantycznej, zawarte w stylistycznych ramach, wykształconych w epoce oświecenia, ale niosące już emocjonalność rodzącego się romantyzmu. I Koncert to kompozycja promieniująca niezwykłą energią i humorem momentami przewrotnym – tak charakterystycznym dla dzieł Beethovena z tego okresu. Anna Tsybuleva zaprezentuje Koncert fortepianowy C-dur Wolfganga Amadeusza Mozarta – ale nie ten słynny C-dur, który być może Państwo znają – nr 20 – ale nr 13 – przepiękny, choć dużo rzadziej wykonywany. Koncerty fortepianowe Mozarta to muzyka o wielkiej dozie teatralności muzycznejj, to jakby dzieło operowe zaklęte w gatunku koncertu. Wybraną przez Annę Tsybulevą kompozycję Mozart zamknął niezwykle charakterystycznym zakończeniem. Dzieło jakby rozpływa się w ciszy.

Trudno oprzeć się dyrygowaniu muzyką fortepianową! Fortepian jest wyjątkowym instrumentem, głównie ze względu na olbrzymi repertuar, napisany z myślą o nim – zarówno utworów solowych, jak i na fortepian i orkiestrę. W zasadzie chyba na żaden inny instrument, nawet na skrzypce (choć trzeba by to dokładnie zbadać) nie skomponowano tylu utworów, w tym tylu arcydzieł! Poznawanie ich jest fascynujące – fortepian bardzo się rozwinął technicznie, bardzo zmienił na przestrzeni wieków. Dziś słuchamy zupełnie innych instrumentów niż ten, jakim dysponował Beethoven, nie mówiąc o Mozarcie! Różni się mocno nawet od fortepianu, na którym grał Chopin. Koncert z repertuarem XVIII-wiecznym to bardzo ciekawa podróż historyczna, w trakcie której możemy próbować wyobrazić sobie oryginalne brzmienie utworu, takie jak w czasach kompozytora. Warto pamiętać, że to właśnie Beethoven był jednym z pierwszych kompozytorów, zafascynowanych “Hammerklavier”, czyli instrumentemt z silnymi młotkami, na który przeznaczył zresztą niezwykle trudną i wirtuozowską sonatę. Sądzę, że gdyby otrzymał do dyspozycji dzisiejszy fortepian to byłby na pewno pod wielkim wrażeniem.

jakubchrenowicz_fot_justyna_andrzejewska-2474

Fot. Justyna Andrzejewska

Sam wskazałbym kilka utworów fortepianowych, które chętnie prowadzę albo chciałbym poprowadzić. Obydwoma przygotowanymi w Elblągu dyryguję po raz pierwszy. Kilkukrotnie prowadziłem wykonania znakomitego V Koncertu fortepianowego Beethovena (z Yulianną Avdeevą i Piotrem Palecznym). Kocham koncerty Rachmaninowa, II i III, obydwa z nich dyrygowałem, a drugi akompaniowałem Szymonowi Nehringowi – było to nasze pierwsze spotkanie. Prowadziłem obydwa słynne dzieła, oparte na temacie 24 Kaprysu Paganiniego, czyli Rapsodię na temat Paganiniego Rachmaninowa oraz Wariacje na temat Paganiniego Witolda Lutosławskiego. Z ogromną przyjemnością prowadziłem akompaniamenty I Koncertu fortepianowego Brahmsa, słynnego I Koncertu b-moll Czajkowskiego (partię solową grał Alexander Gavrylyuk). Dyrygowałem też obydwoma koncertami Chopina (w tym Koncertem e-moll z Daniiłem Trifonovem) oraz mniejszymi utworami fortepianowymi tego kompozytora. Prowadziłem wykonania koncertów Mozarta, Griega, III Prokofiewa, I Liszta, Mendelssohna, Lutosławskiego, Paderewskiego (partię solową wykonał Dang Thai-Son), Żeleńskiego, II Kilara i Gershwina, a także Capriccio Strawińskiego (z Yulianną Avdeevą). Nie mam jednak jednego ulubionego. Muzyka szczególnie bliska mojemu sercu to na pewno V Koncert fortepianowy Beethovena i I Koncert fortepianowy Brahmsa. Dyrygowanie orkiestrami symfonicznymi i kameralnymi, podobnie, jak dyrygowanie operą, baletem, to nieco osobne kategorie pracy dyrygenta. Wszystkie z nich uprawiam równie chętnie, każde jest innego rodzaju wyzwaniem i muzyczną przygodą. Praca z orkiestrą kameralną – w stosunku do pracy z zespołem symfonicznym – jest dużo bardziej szczegółowa. Można pozwolić sobie na zwracanie uwagi na dużo drobniejsze detale. W takim zespole muzycy kładą największy nacisk na to, by grać razem nie tylko w sensie realizacji partii (bo do tego dąży każdy rodzaj orkiestry), ale by uzyskać idealnie wspólną artykulację, brzmienie. Muzycy w orkiestrze kameralnej nie mogą pozwolić sobie na najmniejsze odstępstwo od jednogłośnego brzmienia, ponieważ w tak małym zespole każde jest słyszalne. Nagrodą za ten wysiłek i przyjęcie dużej odpowiedzialności przez każdego z członków orkiestry jest efekt wspólnego brzmienia, poczucie wspólnego muzykowania.

Jak pracuje się z solistami i orkiestrami w czasie prób? Ile do powiedzenia ma orkiestra, a ile dyrygent? W typowej sytuacji solista odbywa dwie próby z orkiestrą, które poprzedzone są spotkaniem – próbą wyłącznie solisty i dyrygenta. W czasie tego spotkania ustalane zostają podstawowe elementy wspólnej interpretacji (tempo, wszelkie jego zmiany, często artykulacja, sposób realizacji fermat, wejścia orkiestry po kadencjach etc.). Gdy para solista-dyrygent przychodzi na próbę z orkiestrą, ma już wypracowaną wspólną interpretację. Dzięki takiej organizacji pracy nie traci się cennego czasu podczas pracy z zespołem orkiestrowym, a cała energia przeznaczona zostaje na zapoznanie orkiestry z interpretacją solisty i dyrygenta – i na zaakompaniowanie soliście. W mojej pracy kładę duży nacisk na to, by solista miał pełen komfort muzykowania, by moimi pomysłami na interpretację utworu w żaden sposób nie ograniczyć osoby, która jest w koncercie najważniejsza, która realizuje partię solową. Staram się być dla solisty osobą, która dba o bezpieczeństwo, “asekuruje” w trudnych momentach, tak prowadzi orkiestrę, żeby gwiazda wieczoru, czyli solista, mógł w pełni zrealizować swoją wizję dzieła. Orkiestra i dyrygent występują w rolach głównych w utworach orkiestrowych (symfoniach, uwerturach, poematach symfonicznych i in.); w koncercie solowym najważniejszym muzykiem na scenie jest wykonawca partii solowej. Rolą orkiestry i moją jest zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.

jakubchrenowicz_szymonnehring_fot_blog_sluchaj_fortepianu

Maestro Jakub Chrenowicz i Szymon Nehring w trakcie omawiania szczegółow interpretacji. Fot. Słuchaj Fortepianu

Koncertów fortepianowych warto słuchać z jeszcze jednego powodu, bardziej formalnego. Większość pierwszych części koncertów przybiera formę sonatową, czyli posiada dwa skontrastowane tematy, które są przetwarzane, a potem wracają w innych tonacjach – taka rozbiórka, z której materiał potem się znów składa (śmiech). Jednym z elementów gatunku koncertu jest kadencja. Od XIX wieku kompozytorzy często ją zapisywali, tak jak każdą inną część utworu. We wcześniejszych epokach było nieco inaczej. Tradycja wykonywania kadencji wypływała z improwizacji – ta część stanowiła element popisowy, w czasie którego pianista mógł się wykazać, opracowując – przeważnie na sposób wirtuozowski – tematy koncertu. Szymon Nehring z myślą o koncercie w Elblągu wybrał jedną z kilku kadencji autorstwa samego Beethovena, Anna Tsybuleva – Mozarta, czyli trzymaliśmy się tradycji. Ale solista może także napisać własną kadencję – praktykuje się to jeżeli pianista-wirtuoz ma inwencję kompozytorską. Pamiętajmy też, że to kompozytorzy byli zwykle pierwszymi wykonawcami swoich dzieł, na przykład Mozart, który był także pianistą, sam prawykonał wiele swoich koncertów. Kadencja to więc “otwarty” element dzieła, szczególnie w XVIII wieku, to moment, w którym pianista może przez chwilę dać upust fantazji kompozytorskiej.


Autorem obu portretów Jakuba Chrenowicza jest Justyna Andrzejewska.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s