Dlaczego warto słuchać fortepianu? OdpowiadaWojciech Waleczek

O utworach z początków kariery, różnicą między transkrypcją, wariacją a improwizacją oraz o słabości do muzyki Kilara opowiada Wojciech Waleczek. Rozmawialiśmy przy okazji recitalu pianisty w Gdańsku w kwietniu 2017 roku.

Niełatwo jest przekonać do muzyki poważnej czy fortepianowej osobę, która nie ma z nią specjalnej styczności. Dla mnie jest naprawdę trudne, od dziecka jestem z taką muzyką związany. Przekonywanie i wyjaśnianie, że warto jej słuchać można porównać do sytuacji, w której ktoś miałby wytłumaczyć dlaczego fajne są zbiory czy operacje matematyczne – do mnie to nie za bardzo przemawia, a dla kogoś to jest pasja… Po pierwsze, fortepian na pewno jest wyjątkowy, ale nie jest jedynym instrumentem godnym uwagi, dlatego warto także słuchać instrumentów smyczkowych, dętych… ale można także słuchać tych innych instrumentów w połączeniu z fortepianem. To jest plus fortepianu – może występować jako instrument solowy oraz taki, który towarzyszy innym instrumentom.

sluchaj_fortepianu_wojciech_waleczek_Sesja AKW 491

Wojciech Waleczek, fot. z archiwum artysty

Fortepian jest instrumentem, który powstał w XVII wieku z przeróbek klawesynu. Klawesyn był cichutki – chociaż klawikord jeszcze cichszy. Ale na pewno klawesyn jest delikatniejszy niż dzisiejszy fortepian, nie ma takich możliwości barwowych. Na fortepianie można bardziej przywalić, można grać ciszej, naprawdę dużo wydobyć, co jest ciekawe dla muzyka i widowni. Następna zaleta – możemy słuchać wykonywanych na fortepianie zarówno utworów barokowych, klasycznych, romantycznych, jak muzyki współczesnej, a także rozrywkowej. Ta różnorodność i bogactwo możliwości to chyba najlepsza zachęta! Co jeszcze mogę powiedzieć? Na pewno to, że – jak stwierdzili filozofowie – muzyka łagodzi obyczaje. Muzyka klasyczna wpływa na ludzi jak terapia, kojąco. Słuchanie muzyki spokojnej, barokowej, klasycznej – na przykład Bacha, Vivaldiego, na pewno Mozarta – sprzyja koncentracji i powoduje, że człowiek się relaksuje, nawet jak słucha jej w tle. Mam dwójkę małych dzieci i puszczam ją obu chłopakom czasami przy śniadaniu. Nie są jeszcze na tyle duzi, żeby tego słuchali pasjami, ale są przyzwyczajeni i myślę, że im się podoba i dobrze na nich działa Czy pytają o tę muzykę? Zadają pytania, co to za „piosenki”. Czy to muzyka polska, i co to znaczy, że jest polska… A czy Chopin to ten pan, co zbudował Park Chopina (mieszkamy w Gliwicach, gdzie jest taki park). Jeśli nie ten, to to kto to był?Czasem przychodzą jak ćwiczę i mówią: „Tata, ładnie ćwiczysz”, a czasem mają dość dźwięków i odciągają mnie od fortepianu.

blog_sluchaj_fortepianu_wwaleczek_fot_witold_bianga

Wojciech Waleczek, fot. Witold Bianga

Nie lubię za bardzo określenia “muzyka poważna”, bo jest trochę stygmatyzujące… I niektórzy mówią “Nie, ja nie pójdę do tej filharmonii, bo tam jest strasznie poważnie, trzeba się jeszcze ubrać w garnitur…” Myślę, że nie trzeba go zakładać – jeśli to ma kogoś przestraszyć i miałby z tego powodu nie przyjść, to myślę, że nie warto. Można przyjść ubranym w sposób codzienny. Może nie w dresie z paskami, ale na pewno bardziej sportowo niż w garniturze czy fraku… Zatem muzyka poważna nie. Natomiast pojęcie “muzyka klasyczna” obejmuje różne działy. Jest to muzyka operowa, oratoryjna, ale też na przykład divertimenta Mozarta albo utwory Johanna Straussa, które były pisane jako muzyka lekka, a dzisiaj je też nazywamy muzyką klasyczną.

blog_słuchaj_fortepianu_wwaleczek_fot_wojciech_bianga (3)

Wojciech Waleczek, fot. Witold Bianga

Staram się dobierać programy recitali tak, żeby były ciekawe. W Gdańsku grałem utwory czterech kompozytorów, także współczesnych. Ale Szymanowski to zupełnie inna epoka. W tym roku minęła 80. rocznica jego śmierci. Wydaje mi się, że dorobku twórcy, który pisał w epoce Młodej Polski, czyli na przełomie XIX i XX wieku, nie powinniśmy nazywać muzyką współczesną. To już czasy zbyt odległe od naszych – jest to po prostu muzyka młodopolska, przełomu wieków, dzisiaj już nie nowatorska. Reprezentantem muzyki współczesnej jest za to Wojciech Kilar, kompozytor, który zmarł niedawno, w 2013 roku. Utwory, które wybrałem to muzyka na tyle świeża i związana z obrazem, że pamiętamy filmy, do których była komponowana. To przepiękne kompozycje filmowe, więc postanowiłem wpleść te kawałki do recitali, aby je trochę uatrakcyjnić. I zauważyłem, że publiczność reaguje na nie pozytywnie, bo się jej przypominają sceny z filmów… Mi zresztą też, jak chociażby w czasie fragmentu z “Ziemi obiecanej”, widzę oczami wyobraźni poszczególne kadry… To jest naprawdę fajne, trochę nostalgiczne… Kiedy umieszczałem fragmenty z “Nocy i dni”, “Drakuli”, “Dziewiątych wrót” i “Pianisty” w programie, chodziło mi przede wszystkim o znane tematy, ale ukazuję je w formie dość swobodnej. Filmowa muzyka Kilara jest na tyle plastyczna. Nie są to improwizacje, raczej fragmenty improwizowane – bo za każdym razem gram je trochę inaczej, w inny sposób dobieram akordy, rozkładam akompaniament, dobieram ozdobniki. Zresztą Kilar to znakomity kompozytor, którego warto cały czas promować. Wykonuję także jego utwory klasyczne – pisał przecież na fortepian preludia choćby czy mazurki – naprawdę warto je grać!

sluchaj_fortepianu_wojciech_waleczek_Sesja AKW 408

Wojciech Waleczek, fot. z archiwum artysty

Jaka jest różnica między improwizacją, wariacją a transkrypcją? O, to już wchodzimy w muzykologię (śmiech). Transkrypcja jest to przełożenie utworu na inny aparat wykonawczy, czyli tak jak w przypadku utworu Liszta [Chants polonais S.480, transkrypcje 6 pieśni Fryderyka Chopina na fortepian solo, przyp. SF], czyli przełożenie na przykład Kaprysów skrzypcowych Paganiniego na fortepian albo utworów na śpiew – na fortepian. To są typowe transkrypcje. Mogą występować jako ścisłe – i nieścisłe, wtedy nazywa się je parafrazami, które trzymają się muzycznej treści, ale jest w nich pewne obrazowanie wariacyjne.

Wariacje to już większa dowolność, tworzy się je na podstawie tematu, który przedstawiamy. Czyli prezentujemy temat, który jest dokładnie taki, jak w oryginalnym utworze, a potem przeprowadzamy szereg wariacji, z których każda w inny sposób, z użyciem innych środków, opisuje ten bazowy temat. I to wszystko, transkrypcje i wariacje to są rzeczy, które zostały zapisane dla pianisty.

Improwizacja to coś innego – tutaj daje się duże pole do popisu wykonawcy, który może w trakcie zmieniać pewne rzeczy. To jest sedno improwizacji – sytuacja gdy pewne zmiany melodyczne dzieją się w trakcie wykonywania utworu. Czyli improwizacja za każdym razem jest inna i nie jest zapisana.

Ale na przykład studia Godowskiego nad etiudami Chopina to są transkrypcje, pomimo tego, że z fortepianu na fortepian. Godowski dodał tu dużo nowych elementów technicznych, trudnych. Są to transkrypcje chociaż zawierają pewne elementy wariacyjne – tak bym to nazwał.

Przykładowe etiudy w wersji Godovskiego (gra Boris Berezovsky)

Etiudy Godovskiego na Spotify (gra Boris Berezovsky)

Przykładem wariacji są Wariacje op. 12 Chopina. Nie nie są zbyt znanym utworem w przeciwieństwie do innych Chopinowskich czy to ballad, scherz czy mazurków. Różnie się o nich znawcy wypowiadają. Niektórzy karcą Chopina za pewną płyciznę jeśli chodzi o warsztat kompozytorski. Ale ja bardzo je lubię. Zostały bardzo ciekawie napisane, w stylu wczesnoromantycznym – Wariacje to jeden z młodzieńczych utworów Chopina, jeszcze może niespecjalnie dojrzałych, ale został bardzo zgrabnie napisany. Słychać w nim fascynację oryginałem, czyli arią, a raczej cavatiną z opery Ferdynanda Hérolda. Wariacje to utwór, który bardzo lubię wykonywać i często dołączam go do programów recitali właśnie ze względu na mniejszą popularność.

W programie gdańskiego recitalu, poza Chopinem, znalazły się też kompozycje Ferenca Liszta. Chopin i Liszt poznali się w Paryżu, gdzie byli rywalami – musieli walczyć o swoją publiczność oraz sławę. Po śmierci Chopina w roku 1849, kiedy Liszt mniej koncertował, a swoje życie poświęcił komponowaniu, węgierski kompozytor stał się popularyzatorem utworów swojego rok starszego kolegi, którego przeżył aż o 37 lat! Warto też zauważyć, że Liszt był pierwszym biografem Chopina. Cykl Sześciu pieśni polskich został napisany w latach 1829-47 i wydany w roku 1860 z tytułami w trzech językach: niemieckim – 6 POLNISCHE LIEDER von Frédéric Chopin (op. 74) für das Pianoforte übertragen von F. Liszt, francuskim – 6 CHANTS POLONAIS de  Frédéric Chopin (op.74), Transcrit pour piano par F. Liszt, polskim –  ZBIÓR ŚPIEWÓW POLSKICH Kompozycji Fryderyka Chopina (op. 74) z towarzyszeniem fortepianu F. Liszt. Cykl ten jest dedykowany Marii Wittgenstein-Hohenlohe (córce księżnej Karoliny Sayn-Wittgenstein z Iwanowskich)

Grandes études de Paganini (Wielkie Etiudy według Paganiniego), S. 141 jest to cykl zrewidowany przez kompozytora w roku 1851 z wcześniejszej wersji skomponowanej w roku 1838. Od momentu powstania do dziś jest najczęściej wykonywaną wersją tego słynnego cyklu dedykowanego Clarze Schumann. Różnica pomiędzy dwiema wersjami jest zasadnicza: pierwsza została napisana przez dwudziestosiedmiolatka, chcącego popisać się niewiarygodną techniką – wręcz oszałamiać nią publiczność. Natomiast w wersji późniejszej nastąpiła pewnego rodzaju korekta tych wszystkich zabiegów techniczno-wykonawczych, mająca na celu zbliżenie transkrypcji do pierwowzoru Nicolo Paganiniego.

Co do wczesnych utworów – są pisarze, którzy nie lubią swoich młodzieńczych utworów, i którzy piszą w testamentach, że nie można ich publikować – a potem i tak się je wydaje… Są też kompozytorzy, którzy nie lubią swoich wczesnych utworów i nie chcą żeby były wydawane – i sytuacja jest jak z pisarzami, też często pomimo zakazu dzieła z początkowych etapów się wydaje. Zdaje mi się, że każdy twórca przechodzi ewolucję w ciągu całego życia i z punktu widzenia artysty, który ma lat sześćdziesiąt, siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt utwory, które napisał w wieku lat szesnastu, są po prostu banalne. Jednak nie musi to być słabe z punktu widzenia słuchaczy. Utwory mogą nie zawierać takiej głębi emocjonalnej, także wiedzy i filozoficznej, i życiowej, jaką kompozytor posiadał w późniejszych etapach życia, ale to nie znaczy, że mamy tych utworów nie grać, prawda?

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s