Dlaczego warto słuchać fortepianu? Odpowiada Mikołaj Warszyński

Z gdańsko-kanadyjskim pianistą i miłośnikiem sztuki, książek i podróży, Mikołajem Warszyńskim, rozmawiałam o tym, dlaczego warto grać w duecie i to z własną żoną, czy praca pedagoga daje satysfakcję i co łączyło Chopina i Liszta.

SF: Dlaczego warto słuchać fortepianu – a najlepiej jeszcze na nim grać?

MW: Trudne pytanie! To trochę tak jakby zapytać dlaczego Apollo grał na lirze lub Pan na flecie… Myślę, że każdy nawiązuje swój osobisty stosunek z instrumentem, na którym gra, intuicyjnie go wybiera. Ale to nie znaczy, że inne instrumenty są mu obojętne. Na przykład ja zaczynałem karierę muzyczną od gry na skrzypcach, grałem też na perkusji i na saksofonie, ale fortepian przebił wszystko! Cały czas pasjonuje mnie pełny obraz dźwięku, jaki daje fortepian. Możliwości malowania muzycznego obrazu za pomocą różnego typu harmonii i ten specyficzny ton – atak klawiszy na struny – którego efektem są piękne barwy, jakie można wydobyć z instrumentu. Warto słuchać fortepianu z tego względu, że to nie tylko wspaniały instrument – wspaniałe narzędzie – do wykonywania muzyki, ale to też fenomen techniczno-artystyczny – jeden z najbardziej fascynujących wynalazków naszej kultury!

SF: Jak pianista wybiera swój fortepian? Sprawdza, testuje czy wie od razu, że to ten jedyny kiedy wchodzi do salonu? Czy marka ma znaczenie?

MW: My pianiści mamy taką pracę, że w większości przypadków nie możemy sami wybierać instrumentu do pracy właśnie – on na nas czeka, jest już gotowy gdy przyjeżdżamy na koncerty i musimy się z tym liczyć. I wydobyć to, co można najlepszego z instrumentu, który przed nami stoi. Jeśli chodzi o osobisty wybór artysty, decyduje o tym wiele elementów.

Na ostateczną decyzję składają się takie czynniki jak dotyk klawiatury, który powinno się pokochać, dźwięk, jaki emituje instrument, jego wygląd…. Wszystkie te kwestie są bardzo ważne i należy je dokładnie przemyśleć. Przede wszystkim trzeba wybrać fortepian, który nam będzie pasował. Instrumenty się bardzo różnią, więc musimy zdecydować czy wybierzemy surowszy i twardszy czy taki z bardziej wyrobioną, wyregulowaną klawiaturą, co ułatwia techniczne wykonywanie utworów. A może najważniejsze jest dla nas wydobywanie wszelkich niuansów, odpowiednie frazowania i prowadzenie harmonii? Każdy instrument ma swój charakter i musimy go dopasować do swojego własnego.

SF: Pianista przy okazji koncertu nie zawsze może więc wybrać fortepian, ale program tak.

MW: Zwykle tak. Program to najbardziej istotny element recitalu czy koncertu. Trzeba go starannie przemyśleć, aby wybrać taki, jaki jest zgodny z tym, co nas jako artystów w danym momencie inspiruje i fascynuje. Tak samo ważne jest żeby tak ułożyć program, żeby uszanować gust słuchaczy i wciągnąć ich w narrację tego, co chcemy przedstawić w trakcie recitalu. Przygotowując się do koncertu w Gdańsku, wybrałem program chopinowski, ale związany z Lisztem. Myślę, że i dla mnie, i dla publiczności to bardzo ciekawe – porównanie dwóch artystów z czołówki świata kultury i sztuki europejskiej początku XIX wieku. Możliwość zaprezentowania ich utworów obok siebie daje bardzo interesujący efekt – przecież Chopin i Liszt mocno się wzajemnie inspirowali jako kompozytorzy i pewnie też wykonawcy, przyjaźnili się, więc muzykę przenika osobista więź, duchowy związek między nimi.

mikołaj_warszyński_blog_sluchaj_fortepianu

Co do Liszta, w tym roku przygotowuje płytę “Lisztomania”, kilka recitali z tym programem już wykonałem. Na tych kilku koncertach grałem wyłącznie Liszta – utwory, które szlifowałem i opracowywałem cały rok. Ten nowy program powstał w wyniku bardzo osobistego wyboru. Chciałem pokazać kompozycje Liszta przekrojowo, ukazać jak się zmieniały od początku do końca jego życia.

Wybrałem moje ulubione utwory, troche popularne, trochę osobiste, nie całkiem znane, ale takie, które zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie, więc uznałem, że warto je przedstawić i odświeżyć publiczności. Na przykład Rapsodie węgierskie bardzo mi się podobają, ale nie zagrałem na płycie najpopularniejszych, tylko te mniej znane, ale bardzo efektowne, które mają niezwykle melodyjne tematy i nie ustępują w niczym tym popularnym. Do tego wybrałem jeszcze etiudy, w tym “Sospiro” – etiudę znaną w Weimarze w czasach życia Liszta – i Balladę, która zdecydowanie jest jednym z jego arcydzieł, napisanym też w okresie weimarskim. Jest bardzo interesująca i związana z Chopinem, bo Chopin też używał formy ballady, udoskonalając ją w ciągu swego życia i ostatecznie pisząc cztery ballady. Liszt napisał tylko dwie, druga z kolei jest bardziej znana i ją wybrałem na gdański recital.

Jeśli chodzi o Chopina, to utwory, które wybrałem na koncert, nagrałem na mojej pierwszej płycie, wydanej parę lat temu przez francuską wytwórnię Anima Records. Wybrałem dwa polonezy, wcześniejszy es-moll, tragiczny, dramatyczny, ale jest w nim też dużo optymizmu i nadziei. Następnie Nokturn c-moll, heroiczny, też tragiczny, ale zachodzi w nim transformacja, dąży do rozjaśnienia. I jeszcze Scherzo b-moll, też wzruszające, bardzo polskie przez włączenie tematu znanej polskiej kolędy “Lulajże, Jezuniu”. Kończę ten program bohaterskim polonezem As-dur, więc przemiana od smutnego do pozytywnego nastroju w trakcie programu tu ma swój punkt kulminacyjny i przeważa jednak na koniec optymistyczny nastrój.

SF: Jak to się stało, że przeniósł się do Kanady z Gdańska? Czy ze względu na lepsze warunki gry czy zdecydowały sprawy osobiste?

MW: Jako czteroletni chłopiec, przeniosłem się do Kanady z rodzicami. To było w stanie wojennym. Najpierw moja mama skrzypaczka przeniosła się z Polski do Hamburga, bo tam dostała pracę w orkiestrze. Potem, po 6 miesiącach, przyjechaliśmy do niej z ojcem i po roku w Niemczech wszyscy przenieśliśmy się do Kanady, gdzie była już siostra mamy i prosiła żeby cała rodzina się przeniosła do niej. Mama z całą rodziną faktycznie się przeprowadziła, później trzecia siostra też przyjechała do Kanady – i na końcu moi babcia z dziadkiem. Tak to się złożyło, że prawie wszyscy członkowie naszej rodziny od strony mamy się tam przenieśli, i to akurat do Edmontonu na zachodzie, w Albercie, w prowincji graniczącej z Górami Skalistymi, choć sama prowincja to raczej preria i lasy. W tym rejonie są dwa wielkie miasta, Edmonton i Calgary, będące jakby wierzchołkami trójkąta, którego ostatnim wierzchołkiem jest Vancouver, do wybrzeża Pacyfiku jest ponad 1000 kilometrów… W tej części kraju się wychowałem. Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, jeździliśmy prawie co roku z rodziną nad Pacyfik przez góry i jeziora. Ten rejon to wspaniałe krajobrazy, pyszne owoce i srogie, ale bardzo piękne zimy. Można tu uprawiać wiele sportów zimowych. Chodzenie w śniegu to spora przyjemność! Choć ja w śniegu nawet rowerem jeździłem do szkoły i na Uniwersytet Albertański, gdzie studiowałem u pianisty polskiego pochodzenia, Marka Jabłońskiego. W Kanadzie dużo się dzieje na polu kultury i w przestrzeni muzyki klasycznej. Każde wielkie miasto ma co najmniej parę orkiestr, także na uczelniach odbywa się wiele recitali z bardzo różnymi programami, też kameralnymi. Tradycje pod tym względem są jak w Europie. Polonia też jest wielka i organizuje dużo polonijnych imprez polsko-kanadyjskich. Często biorę udział w takich przedsięwzięciach, czy są to koncerty dla ambasadora, czy festiwale polskiej muzyki w Kanadzie…

SF: Czyli grywa się Chopina w Kanadzie?

MW: Chopin to jest element, który łączy naszą kulturę ze wszystkimi kulturami i jest lubiany w Kanadzie. Przyczynił się do tego na pewno laureat II miejsca w ostatnim Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, kanadyjczyk Charles Richard-Hamelin.

SF: Czy interesuje Pana muzyka kameralna?

Muzyka kameralna to jedna z podstawowych dziedzin muzyki klasycznej. Soliści tym bardziej powinni nawiązywać takie artystyczne więzi z innymi muzykami. To poszerza nasze doświadczenie muzyczne, pozwala zyskać dystans i nowy pogląd na to, co robimy. Koncertowanie z innymi wykonawcami daje nam poczucie więzi i obiektywizm, przypomina też, że nie zawsze muzyka jest tylko naszą zasługą. Dobrze jest czasem stworzyć coś wspólnie, w większym składzie. Gram muzykę kameralną w ramach tria, nagraliśmy razem płytę i była to muzyka współczesna kompozytorów kanadyjskich. Jeśli chodzi o duety, to gram na cztery ręce i na dwa fortepiany razem z moją żoną, Zuzaną Simurdovą, czeską pianistką. Bardzo fajnie się współpracuje we dwójkę! Czujemy muzykę w sposób bardzo intymny, ale dużo jest między nami swobody. To sprawia, że ta muzyka płynie lekko. Mogę polecić pianistom takie rodzinne duety. Dużo łatwiej współpracuje się z drugą osobą jeśli to ktoś bliski. A w naszym przypadku to jest sukces, że nie tylko się dobrze dogadujemy na sferze osobistej, prywatnej, życiowej, ale też dopasowujemy się do siebie grając razem na jednym instrumencie lub na dwa fortepiany.

mikolaj_warszynski_blog_sluchaj_fortepianu_

SF: A woli Pan poświęcać czas na rozwój swojej kariery jako pianisty czy jednak jako pedagoga?

MW: Dla mnie życie profesora to przedłużenie życia jako pianisty, dlatego, że kiedy obserwuję co inni są w stanie zrobić, jak się kształtują w trakcie nauki gry na fortepianie, to sam zyskuję dystans. Nowe rzeczy układają mi się w głowie. Obserwuję jakie uczniowie i studenci mają podstawy jeśli chodzi o grę, jakie mają nastawienie. Kiedy uczę to mogę też pomóc uczniom się doskonalić, osiągnąć łatwość gry – tak samo jak sami się uczyliśmy grać na fortepianie i tworzyć muzykę na najwyższym poziomie. Jedno z drugim się wiąże. Zaufanie, jakim obdarzają mnie uczniowie, możliwość ich nadzorowania i prowadzenia sprawiają też, że dążę do tego samego celu co oni i świadomość, że mogę pomóc drugiej osobie i oferować mój nadzór, działa też pozytywnie na moją osobistą pracę.

SF: A jaka jest różnica między uniwersytetem a akademią muzyczną? I czy kursy mistrzowskie to dopełnienie kształcenia na uczelni czy coś niezależnego?

MW: Jeśli chodzi o różnice między uniwersytetem a akademią, to i jeden i drugi są na wysokim poziomie – zależy o jakim kraju jest mowa. W Kanadzie uniwersytet jest najwyższym poziomem jeśli chodzi o poziom gry na fortepianie, a w Polsce takie miejsce mozna znaleźć w akademii. Na takich uczelniach, praca nad interpretacją utworów rozgrywa się na bardzo wysokim poziomie, więc wnikanie w nie jest głębsze, bardziej szczegółowe. Ale jeśli chodzi o techniczne podstawy pianisty to ocenia się je zawsze tak samo krytycznym okiem, bez względu na to czy studiuje na akademii czy uniwersytecie oraz na konserwatorium lub w szkole muzycznej. Kursy mistrzowskie są bardzo atrakcyjne szczególnie dla uczniów, którzy mają już jakiś utwór wyćwiczony i chcą go zaprezentować na wysokim poziomie. Kurs to szczegółowa interpretacja, praca nad jak najdoskonalszą formą – dzięki niemu tworzy się coś bardzo pięknego w krótkim czasie, przez najwyżej parę tygodni i zwykle w inspirujących miejscach, na łonie natury, jak w Alpach. Prowadzę też kursy, ostatnio we francuskich Alpach, a w tym roku będę prowadził we Włoszech, w ramach Grumo Festival.

Chciałem jeszcze dodać też, że bardzo się cieszę, że mogłem zagrać w Gdańsku w Ratuszu dla tutejszego Towarzystwa im. Fryderyka Chopina. To dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność – wrócić do miasta, w którym się urodziłem, i w którym ciągle mam dużo przyjaciół i rodziny – całą rodzinę od strony ojca, babcię, ciocię z dziećmi. Bardzo to miasto kocham. Zagranie koncertu w Ratuszu to taki dowód muzycznej miłości! Parę lat temu grałem recital w cyklu “Chopin nad wodami Motławy” Filharmonii Bałtyckiej i to też było świetne przeżycie, ale myślę, że ten recital był bardziej oficjalnym powrotem. Cieszę się, że mogłem podzielić się z mieszkańcami Gdańska tym, co dla jest mnie najważniejsze, muzyką. Muzyka jest dla mnie możliwością aby pobudzić wyobraźnię człowieka, ma taką moc od stuleci! Grając dzieła różnych twórców, często jednocześnie kompozytorów i pianistów, sięgamy do źródeł naszej cywilizacji i docieramy do emocje z danej epoki, wkraczamy do przeszłości – często żeby wydobyć z niej sens życia i jednocześnie próbujemy pogodzić to z realiami naszych czasów…Muzykę tworzą przecież emocje. To, co mnie przyciąga do tej pracy, to także możliwość przeżycia sztuki na co dzień.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s