Skok w bok/Przejrzeć Henry’ego

Nie, nie oglądałam ostatnio Woody’ego Allena i mi się nie pomyliły tytuły, ale ten bardzo długi dzień faktycznie skończył się filmem. Właściwie rozmową o filmie. Dokładnie nawet spoilerowaniem, na które sama pozwoliłam! Jednak zanim postanowiłam zarwać noc na oglądaniu…

…jechałam tramwajem do domu z przeciwległego krańca miasta po bardzo długim dniu intensywnej pracy i przeszło mi przez myśl stękające “Ojesuuu, a jeszcze koncert…”. Koncert, kochani, koncert. Muzyka na żywo. Żywi ludzie na scenie. A mi tu mózg wciska, że nie znam Henry’ego No Hurry ani jak człowieka, ani jak projektu,  a poza tym przecież nieufna jestem muzycznie… co też jesień i bolesne nadgodziny robią z człowiekiem!… Ale kiedy już dreptałam przytorowym pasem trawy do centrum i spotkałam jeża, wiedziałam, że ten koncert to jedyny słuszny sposób na spędzenie wieczoru.

Tradycyjna staropolska obsuwa co do momentu rozpoczęcia akcji była niewielka, zdążyłam spokojnie zrobić foteczkę zachwycające kolorem i fakturą slajdu, rzuconego na świat stworzony z cegieł nad sceną nad mjazzgową sceną. A potem z godnością rozsiadłam się w fotelu. A co, myślę sobie, a usiądę, nie wiem czy będą tańce…

henry_no_hurry_fot_sluchaj_fortepianu (1)

Taki widok mnie dziś przywitał w Mja. Fot. Słuchaj Fortepianu

Nie było. Ani tłoku. Publiczności to w ogóle maławo, szkoda! Taki koncert! Czy performance raczej. Grania było sporo – składało się z krótkich, prostych, ale ujmujących i bardzo osobistych, często lekko absurdalnych albo zabawnych piosenek. Śpiewanych na dwa mikrofony przez jednego człowieka o około tuzinie możliwych do wyodrębnienia osobowości (jak sam przyznał). Właścicielem tego kramu jest Wawrzyniec Jan Dąbrowski. O projekcie, w ramach którego pojawił się w Mjazzdze, pisze tak: “na  poły muzyczny, na poły podróżniczy i po trosze pisarski. Obwoźny zakład koncertowy odwiedzający z założenia miejsca małe, kameralne. (…) Jeden samochód, kilka instrumentów. Bez pośpiechu, bez oczekiwań. Sam ze sobą i swoimi “dziwactwami”. Raz Henry, a raz Harry. Dr Jekyll i Mr Hyde”.

henry_no_hurry_fot_sluchaj_fortepianu (3)

Tu raczej buszujący w suchych ziołach Hyde. Fot. Słuchaj Fortepianu

Faktycznie. Raz było wesoło, a raz ciemniej. Czasem bardziej nostalgicznie, a po chwili naprawdę absurdalnie. Wesolutko i niefrasobliwie, żeby potem na chwilę spoważnieć i wydelikatnieć. Wszystko, z Wawrzyńcem włącznie, skąpane w pięknych, harmonijnych, łagodnie zmieniających się animacjach, z motywem geometrycznym. Na nich dużo roślin, barwy i zapachy lata, jesieni, późnego sierpnia, jasnego poranka. Dużo drzew, lekkość ptaków, piór (które zahaczyły też o mikrofon)i nasion dmuchawca. Drobiny kurzu. Ułamki, okruszki. I bohater wieczoru, dzielnie radzący sobie z dwiema gitarami i ukulele, przytupującego i zapętlającego sobie materiał na naszych oczach i uszach. Przestrajający gitarę. Wzywający do… gry na kluczach. I opowiadający. Pięknym językiem, bez przekręcania przysłów i utartych zwrotów, z sensem, humorem, ładną dykcją. Opowieści były tak samo ważne – i niekiedy niemal tak długie – jak piosenki. Opowieści, ale też wspomnienia, wnioski, spostrzeżenia, anegdoty. Zwykle muzyka i pogaduszki się dopełniały – piosenka była zwieńczeniem, podsumowanie historii. Ale na Jowisza! Co ciekawe, dobrze, że mówienie było po polsku, a śpiewanie po angielsku. Plastyka obu języków doskonale współgrała z przekazywaną treścią i uspójniała, wzmacniała przekaz.

Henry No Hurry dał bardzo osobisty, intymny performans*. Myślę, że sporo tu prawdy, że materiał jest bardzo mocno autobiograficzny – ale jeszcze dobrze sprzedany, w dynamicznych, mądrze poprowadzonych pod względem dramaturgii opowieści, częściach. Wyłaniający się z nich bohater liryczny – bo to taka trochę poetycka proza była – to całkiem ciekawa, trochę rozczulająca, bardzo ludzka osoba, która może czasem za dużo myśli, ale za to potrafi znaleźć frajdę w małych rzeczach i jest czuła na różne absurdy rzeczywistości. I na pewne magiczne substancje, ale to inny wątek. Ostatecznie stało się tak, że zamiast wytańczyć tydzień, przesiedziałam koncert wygodnie, kolebiąc się i przytupując nieznacznie. Atmosfera wydarzenia była wspaniała. Zaangażowane grono słuchaczy, bardzo naturalny kontakt z Henrym (z Harrym też), wybitnie przyjazna aura Mjazzgi, oparta w sporym stopniu na bezbłędnym wprowadzeniu w klimat w wykonaniu Szefa Wojciecha. Do tego mądry układ piosenek – z jednej strony ulotnych jakby już nigdy nie miały być zagrane w takiej formie. Z drugiej – zostających w pamięci i skłaniających ku przemyśleniom różnych historii własnych. Taki to był koncert do śmiechu tu czy tam, ale dosyć poważny.

Opowieści było w nim dużo, a że ja istota ciekawska i zawsze chcę więcej co dalej, miałam pytania. Zwinęłam po dwóch bisach (wybieranych na żywo) setlistę i poszłam szukać odpowiedzi co do losów o Dziewczyny z Sercem, dla której Wawrzyniec napisał kołysankę, i o psy. O filozofię podróży koncertowej w ogóle też. Wszystkiego się dowiedziałam! A potem jeszcze czegoś o pisaniu książek, o domu, wsi, mieście, piasku, karate, spotkaniach. I o filmie – aż się zdecydowałam zarwać noc, a obejrzeć. Ale zanim doszłam do domu, zrobiło mi się jakoś lepiej. Zachęcam więc do tego, żebyście i Wy spróbowali przejrzeć co kryje się w człowieku-projekcie Henry No Hurry, może przy okazji koncertu w Gdańsku dziś, może za jakiś czas w Cieszynie czy też w Strumieniu koło Chybia. Pozwólcie Wawrzyńcowi ujawnić dlaczego gra na gitarach, sprawdźcie jak mądrze wykorzystać klucze w trakcie jego koncertu i dajcie mu opowiedzieć z czego wynikają piosenki o taksówkarzu, piasku w kieszeniach i poniedziałku. Bardzo warto.

mjazzga_fot_sluchaj_fortepianu (1)

Fot. Słuchaj Fortepianu

____________________

* Jeśli ktoś (z teatrologów na przykład) ma wątpliwości co do pisowni to sorry, ale Mirosław Bańko tak pozwala: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/performance;7956.html.

Korekta: Terencjusz/Sarenka.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s